Projekt przekazał Sejmowi premier Donald Tusk pismem z 8 października 2026 r. Rząd określa go jako deregulacyjny, a w pracach parlamentarnych ma go reprezentować minister nauki i szkolnictwa wyższego. Zmiany dotyczą przede wszystkim osób kształcących się w szkołach doktorskich.
Dziś ustawa przewiduje zawieszenie kształcenia na wniosek doktoranta tylko na czas urlopów związanych z rodzicielstwem, np. macierzyńskiego czy rodzicielskiego. Według uzasadnienia szkoły, doktoranci i Krajowa Reprezentacja Doktorantów zgłaszali wątpliwości m.in. przy długotrwałej chorobie i nieprzewidzianych zdarzeniach losowych. Projekt dodaje okres odpowiadający urlopowi wychowawczemu, a inne powody przerwy mają określić regulaminy szkół doktorskich. Taka przerwa ma trwać łącznie najwyżej 24 miesiące.
W czasie zawieszenia doktorant nie dostanie stypendium, ale wstrzymane zostaną terminy na wyznaczenie promotora, złożenie indywidualnego planu badawczego, ocenę śródokresową i złożenie rozprawy. O przerwie zdecyduje podmiot prowadzący szkołę po rozpatrzeniu wniosku.
Najważniejsza zmiana dotyczy ubezpieczeń. Doktoranci podlegają dziś obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu, a ubezpieczenie chorobowe jest dla nich dobrowolne. Ponieważ w czasie choroby zachowują stypendium, nie dostają zasiłków — rząd przyznaje, że mimo opłacania składek nie mają z ubezpieczeń realnych korzyści. Projekt obejmuje ich obowiązkowym ubezpieczeniem chorobowym i wypłatą świadczeń w razie choroby, rodzicielstwa albo wypadku.
Osoby, które ukończą szkołę doktorską i złożą wniosek o nadanie stopnia doktora, będą mogły do końca postępowania bezpłatnie korzystać z infrastruktury badawczej i informatycznej podmiotu, który tę szkołę prowadził. Większość przepisów ma wejść w życie 9 miesięcy po ogłoszeniu ustawy, a szkoły doktorskie dostaną 6 miesięcy na dostosowanie regulaminów.
Źródła
Tekst przygotowany z pomocą AI na podstawie podanych źródeł i sprawdzony przez redakcję.



