Według dr Aleksandry Góreckiej, ekspertki Krajowego Punktu Kontaktowego ds. MSCA w NAWA, polskie uczelnie i instytuty chętnie dołączają do konsorcjów jako partnerzy, ale rzadko biorą na siebie rolę koordynatora. W rozmowie z serwisem Nauka w Polsce podała, że od 2021 roku polskie instytucje zdobyły z MSCA niespełna 77 mln euro na 328 projektów, a niemieckie – ponad 652 mln euro na 900 projektów. W liczbie koordynacji w Horyzoncie Europa wyprzedziły nas nawet Czechy.
Jako główne przeszkody ekspertka wymienia rozbudowaną biurokrację w jednostkach naukowych i skromne wsparcie administracyjne przy przygotowaniu wniosków. Przykładem jest działanie MSC Doctoral Networks: doktorant zatrudniony w projekcie musi zostać także przyjęty do szkoły doktorskiej. Nabór do projektów wypada zwykle w marcu lub kwietniu, a do szkół doktorskich – pod koniec września. Jedna z uczelni połączyła obie rekrutacje, ale wymagało to uchwały senatu.
Rośnie też konkurencja. Do konkursu MSCA Postdoctoral Fellowships w 2023 roku trafiło około 8 tysięcy wniosków, a w 2026 roku – ponad 21 tysięcy, w tym około 2 proc. z polskimi instytucjami. KPK spodziewa się, że współczynnik sukcesu spadnie tam z 15 proc. do 6–7 proc. Wysoko ocenione polskie wnioski, dla których zabrakło pieniędzy, przechodzą automatycznie na listę programu ERA Fellowships – w ubiegłym roku tą drogą finansowanie dostały trzy polskie projekty.
Górecka nie widzi natomiast drenażu mózgów. W Horyzoncie Europa z Polski wyjechało dotąd w ramach MSCA 825 naukowców, a przyjechało 812. Program ma zostać utrzymany w kolejnym programie ramowym od 2028 roku, razem z działaniem MSC Doctoral Networks.
Źródła
Tekst przygotowany z pomocą AI na podstawie podanych źródeł.



