Gniazdo znaleziono dzięki współpracy pszczelarzy, pasjonatów, naukowców i pracowników Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Bartłomiej Molasy, doktorant UJ, zaznacza, że nie oznacza to jeszcze, że gatunek się w Polsce zadomowił — można tak mówić dopiero wtedy, gdy populacja utrzymuje się bez kolejnych zawleczeń. Najważniejsze będzie sprawdzenie, czy w przyszłym roku pojawią się następne pokolenia.
Szerszeń żółtonogi (Vespa velutina), nazywany też azjatyckim, pochodzi z Azji. Do Europy trafił w 2004 r. — najpewniej z Chin do Francji. Jest zwykle mniejszy od rodzimego szerszenia europejskiego. Rozpoznać go można po prawie czarnym tułowiu, pomarańczowej głowie, żółtych końcach nóg i ciemnym odwłoku przeciętym szerokim pomarańczowożółtym pasem. Nie należy go mylić z olbrzymim szerszeniem Vespa mandarinia, który również bywa nazywany azjatyckim.
Szerszenie atakują pszczoły przed wylotkami i łapią je w locie, a do słabych rodzin potrafią wejść nawet do ula. Przy silnej presji pszczoły przestają wylatywać po pokarm, rodzina słabnie i ma mniejsze szanse na przetrwanie zimy. W badaniu z 2025 r., w którym przeanalizowano pokarm ponad 1500 larw ze 103 gniazd, wykryto 1449 jednostek taksonomicznych — szerszenie polują więc także na dzikie zapylacze i inne bezkręgowce.
Gniazdo może liczyć ponad 1000 osobników, dlatego nie wolno się do niego zbliżać ani próbować go niszczyć samodzielnie — może się to skończyć nawet śmiercią. Podejrzanego owada najlepiej sfotografować z bezpiecznej odległości, zapisać datę i miejsce i zgłosić obserwację do urzędu gminy lub miasta oraz do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. Nie należy też samemu ustawiać pułapek, które łapią także rodzime owady.
Źródła
- Uniwersytet Jagielloński — „Koło Krakowa odkryto gniazdo szerszenia żółtonogiego” (19.10.2026)uj.edu.pl
Tekst przygotowany z pomocą AI na podstawie podanych źródeł.



