Badacze z MIT i U.S. Department of Agriculture, amerykańskiego departamentu rolnictwa, opisali swój system w czasopiśmie „ACS Nano”. Mikroigły lekko nakłuwają skórę ryby, trzymają się jej, a potem się rozkładają. Metodę sprawdzono na pstrągu tęczowym. Autorzy zaznaczają, że przed użyciem na dużą skalę w hodowlach potrzebne są dalsze prace.
Najskuteczniejsze są dziś metalowe igły. Ryby trzeba poddać sedacji i wyjąć z wody, a na taśmociągu pracownicy w pośpiechu szczepią je jedną po drugiej. Meng Li, pierwsza autorka pracy, opisuje to jako zajęcie pracochłonne i kosztowne, stresujące dla ryb i niebezpieczne dla ludzi, którzy mogą się przypadkiem ukłuć. Preparat w paszy może nie trafić do każdej ryby, a zanurzanie w wodzie z dodatkiem szczepionki wymaga jej znacznie więcej.
Pierwsze wersje jedwabnych igieł szybko rozpuszczały się w wodzie, od razu uwalniały szczepionkę i nie przebijały skóry. Pomogła cienka warstwa szelaku, wydzielanej przez owady żywicy stosowanej w powłokach żywności i tabletkach. Zależnie od wersji uwalnianie może trwać 15 minut albo 10, a nawet 24 godziny.
Szczepionki działają najlepiej podane wcześnie, a Gregory Wiens z U.S. Department of Agriculture wskazuje, że najmniejsze pstrągi są dziś bez ochrony w ważnym okresie wzrostu. Po czterech tygodniach przechowywania na sucho mikroigły zachowały połowę struktury plazmidów DNA. Według prof. Benedetta Marellego to ważne, bo hodowle działają głównie na terenach wiejskich, a rolnicy nie musieliby polegać na łańcuchu chłodniczym.
Źródła
Tekst przygotowany z pomocą AI na podstawie podanych źródeł.



