Ten mikroskopijny składnik fitoplanktonu odpowiada — według MIT — za ok. 10 proc. węgla, który ląd i oceany co roku pobierają z atmosfery. Od odkrycia przed dekadami przez zespół prof. Sallie (Penny) Chisholm uchodził za samotnika dryfującego w nasłonecznionej wodzie. Ponieważ żyje krótko i blisko powierzchni, uważano, że niewiele wnosi do pompy biologicznej, czyli przenoszenia węgla do głębin i przechowywania go tam.
Zespół z laboratorium Chisholm opisał w otwartym artykule w „Nature Communications”, że Prochlorococcus tworzy też biofilmy — wspólnoty komórek przyczepionych do powierzchni. Taką zdolność miał każdy zbadany szczep. W zwykłej hodowli do ścianek probówki przylegało ok. 6 proc. komórek, ale gdy badacze wielokrotnie przenosili do świeżej pożywki tylko te przyczepione, po wielu pokoleniach przylegało już ok. 85 proc.
Za przyczepność nie odpowiada mutacja: komórki o tym samym genomie mogą żyć w obu stanach, a populacje przechodzą z jednego w drugi i z powrotem. Komórki w biofilmie wytwarzały więcej chlorofilu i rosły wolniej, ale oddawały do wody prawie dwa razy więcej węgla organicznego.
Badacze przeanalizowali też DNA z próbek wody morskiej, również z bazy projektu Tara Oceans, i w każdej znaleźli Prochlorococcus przyczepione do cząstek. Szacują, że jeśli takie komórki opadają z cząstkami poniżej nasłonecznionej warstwy, mogą co roku przenosić w głąb oceanu ok. pół miliarda ton węgla. Główna autorka pracy Maya Anjur-Dietrich zastrzega, że to bardzo zgrubne, wstępne oszacowanie.
Źródła
- MIT News — „The ocean’s most abundant »loner« microbe has a sticky second life” (20.10.2026)news.mit.edu
Tekst przygotowany z pomocą AI na podstawie podanych źródeł.



